30.05.1954 – 14.03.2026 · Strawczyn k. Kielc
Andrzej Gad
Tata. Dziadziuś.
To jest miejsce, do którego zawsze można wrócić — pooglądać zdjęcia ze Strawczyna i wspólnych wyjazdów, włączyć film, przypomnieć sobie piosenki, których słuchał i które grał na gitarze, albo po prostu pogadać o Dziadku i zapisać do niego kilka słów.
Kim był dla każdego z nas
Człowiek za obiektywem
Przez piętnaście lat patrzył na nas przez szkiełko aparatu — od starego Sony Ericssona i Nokii po ostatni telefon, z którym się nie rozstawał. Samego Andrzeja widać na nielicznych zdjęciach: prawie zawsze wtedy, gdy aparat na chwilę przejmował ktoś z bliskich, a on trzymał przy choince dwumiesięcznego Stasia w granatowych śpioszkach w białe gwiazdki, śmiał się, gdy mały wnuk w zielonej czapeczce dotykał paluszkiem jego nosa i okularów, robił sobie pod światło selfie z Manią i małą Polą tulącą rączkę do jego policzka, siedział przy wieczornym ognisku z wnukiem na kolanach, przyglądał się z uśmiechem partii szachów albo brał dzieci do kabiny traktora, na pływającą tratwę pośrodku stawu i na czerwony skuter przed domem.
Przez całą resztę czasu stał po drugiej stronie i po cichu oznaczał serduszkiem w „Ulubionych” to, co chciał mieć zawsze pod ręką: Halinkę tulącą w pierwszych godzinach życia nowo narodzoną Natalkę w białym beciku, rocznego Adasia siedzącego na parkiecie i dmuchającego z powagą w jego harmonijkę ustną, Halinkę z ogromnym borowikiem przyniesionym z lasu, czerwony parasol rozłożony w deszczu nad psem leżącym na kamykach przy schodach, żeby nie zmókł wśród aksamitek, i małego pręgowanego kociaka stojącego łapkami na klawiaturze pianina.
Najwięcej było w tym telefonie czystej radości z dzieci i z tego, jak spędzał z nimi czas: kiedy z cierpliwością uczył dwuletnią Polę w różowej sukience w sówki grać na swoich organkach („No graj, graj! Pięknie gra! Przestaw, o tu — na cienkich teraz, na cienkich... No i środkiem teraz, na środku. Ślicznie, pięknie gramy”), kiedy dopingował pierwsze kroki Mani („No patrz jak wstaje elegancko. Daj buzi.”) i jej jazdę na rowerku („Patrz przed siebie, Maniu. Zadzwoń dzwonkiem! Brawo!”), kiedy asekurował rocznego Stasia na schodach („Dla niego to tylko schody się liczą... Chodź do dziadzi”), a kilka lat później biegł za nim z kamerą, gdy Staś w jeden dzień opanował jazdę na dwóch kółkach („Ale jedzie! Zobaczcie, nauczył dosłownie za jeden dzień”). Nagrywał wnuczki na kucyku Bubusiu („Teraz nagramy jeszcze Poli filmik, żeby miała, bo Pola bardzo lubi filmiki”), ich śpiewanie na Dzień Dziadka i pięciominutowy domowy koncert z kwietnia 2025 roku — Polę na saksofonie, Stasia przy perkusji i Manię przy białym pianinie — a nad wodą stawał z nimi na brzegu i spokojnie pokazywał ryby tuż pod taflą: „Widzisz, że one są bardzo piękne.”
Od rodziny
Na tej stronie zachowujemy pamięć o nim jako o Tacie i Dziadziusiu — w zdjęciach ze Strawczyna, wspólnym filmie, piosenkach, które lubił nucić i grać, oraz we wspomnieniach zapisywanych przez bliskich.
Dla każdego z nas to miejsce jest otwarte: jeśli jesteś wnukiem lub wnuczką — możesz tu obejrzeć zdjęcia z Dziadziusiem, napisać do niego list albo porozmawiać o nim. Jeśli jesteś z rodziny, przyjacielem lub sąsiadem — rozgość się i dopisz własne wspomnienie.
Halina, Michasia, Magda, Maciej i wnuki
Kto przyszedł
Strona zapamięta Twoje odwiedziny, ulubione zdjęcia i rozmowy.
Zdjęcia
63 kadry z archiwum rodziny. Serduszkiem oznaczysz swoje ulubione.
Czego słuchał
Gdy brał do ręki gitarę albo harmonijkę ustną, w domu robiło się inaczej — a kiedy siadał z wnukami, podawał im organki i cierpliwie tłumaczył: „No graj, graj! Przestaw, o tu — na cienkich teraz, na cienkich... No i środkiem teraz, na środku. Ślicznie, pięknie gramy.” Poniżej pełny odtwarzacz jego plików MP3 i WAV z karty pamięci telefonu, z dokładnymi nazwami plików, jakie przenosił ze starego komputera.
Pliki MP3 i WAV z jego karty pamięci
Wykonawcy i albumy w skrócie
Fotobudka
Budka jest dla rodziny
Zaloguj się przez GoogleRozmowa
Mówi po polsku, pomaga wracać do wspomnień i zapisuje list, gdy o to poprosisz.